Sprawozdania
Wydarzylo sie w Norymberdze 1998,
ktoregos wieczoru zadzwonila do mnie znajoma, pardzo podnieconym glosem powiada ze sie Jej cos przydazylo ze musi mi to opowiedziec:
Pan wie ze umarl mi Ojciec i ze ja zanim bardzo tesknie, porzedniej nocy bylam u Niego to bylo dziwne nie wiem jak ale bylam tam gdzie On teraz jest, tam bylo jak w innym swiecie tak kolorowo nie bylo kantow wszystko bylo pozaonkraglane, i inni ludzie tez tam byli rozmawialam z moim Tata tak jak teraz z panem rozmawiam, On wiedzial wszystko co sie dzieje na ziemi a co dziwne mial na sobie ulubiona koszule i kapcie, ktore zginely z domu po Jego smierci.
Po pewnym czasie kiedy juz ochlonelam, zdalam sobie sprawe ze jak ja tu jestem to ja tez juz musze niezyc, i wpadlam w panike powiedzialam tylko do mojego Taty ze ja juz musze isc, On popatrzyl na mnie tak jakby z zalem i powiedzial ze stad juz nie moge wrocic do domu.
Na poczatku nie dotarlo to domnie, ale kiedy prubowalam stamtad wyjsc lekki podmuch powietrza wracal mnie w to miejsce gdzie stal Tato, wtedy zaczelam plakac i prosic Boga ze ja musze spowrotem ze musze sie zajac Mama i Bratem, niewiem jak dlugo to trwalo, ale obudzilam sie w moim luzku zalana lzami i roztrzesiona.
R.L
Wydarzylo sie w Gorzowie Wlkp 1978,
Moj wujek mieszkal razem z moja babcia i dziadkiem, i mieli toalete na polpietrze ktoregos dnia wuj postanowil przedzielic kuchnie,
i wybudowac lazienke w mieszkaniu.
Wiec zaczeli, moja babcia bardzo sie cieszyla ze nie bedzie musiala chodzic juz na polpietro, ele w czasie prac zmarla.
w pare tygodni potem ukonczono prace wszyscy byli zadowoleni.
Ktorejs nocy moj wuj wstal do toalety, wszedl zapalil swiatlo patrzy a tam na toalecie siedzi babcia, nie namyslajac sie przeprosil i wyszedl, ale w korytarzu uswiadomil sobie ze przeciez babcia juz od dawna niezyje wrocil wiec spowrotem ale babci juz nie bylo.
R.L
Wydarzylo sie w Gorzowie Wlkp 1982,
Ktoregos wieczoru siedzielismy ja z moja mama i ojcem przed TV, gdy nagle drzwi szklanej witryny ktora stala na przeciwleglej scianie sie otwarly i jedna z polek na ktorej staly szklanki i kieliszki wysunela sie do przodu na jej cala dlugosc i spadla na podloge,
wszystko sie rozbilo my patrzelismy po sobie i nikt nie potrafil slowa wypowiedziec, nastepnego dnia przyszedl telegram ze siostra mojej mamy zmarla ubieglej nocy.
R.L
Wydarzylo sie w Leppinie 1938,
Moja mama mieszkala w Leppinie w tamtych czasach Leppin byl jeszcze wioska.
Byla wczesna jesien, i wdomu mojej mamy odbywalo sie wlasnie wesele, wszyscy bawili sie dobrze.
Moja mama nie pamieta juz teraz ktora byla godzina wkazdym razie bylo juz ciemno, a ona musiala do toalety aze toaleta byla wtedy jeszcze poza domem musiala prosic swoja mame zeby jej towarzyszyla, moja babcia nie miala specjalnie ochoty na opuszczanie weselnego towarzystwa wiec powiedziala do mojej mamy idz sama ja otworze drzwi i swiatlo z izby oswietli ci droge do toalety. a ja bede stala przy drzwiach.
Moja mama poszla wiec sama, ale kiedy wyszla juz z toalety drzwi baly zamkniete i podworze bylo skompane w ciemnosci, ogarna ja strach wiec zaczela wolac ale nikt jej nie slyszal, muzyka i gwar jaki roznosil sie z dom zagluszal jej krzyk ruszyla wiec w strone domu i w polowie drogi tak zniczego zerwal sie silny wiatr, mama stanela w miejscu i zaczela krzyczec, uslyszala nagle grzechot lancuchow i tentent kopyt wiatr stawal sie zoraz silniejszy i zacza wirowac w kolo niej, mama chciale sie wydostac z tego wiru ale nie mogla zrobic ani kroku przy tym krzyczala strasznie i zaczela plakac wzywajac opomocy.
W tym momecie pojawila sie jakas postac nie mogla poznac kto to jest bo wiatr wzbil tumany kurz i lisci kture lezaly napodworzu, dopiero kiedy ta osoba sie do niej zblizyla ciagle wirujac w kolo niej rozpoznala ze to diabel we wlasnej osobie sie jej ukazal ze strachu i przerazenia nie byla juz w stanie krzyczec ani plakac obserwowala tylko zjawe ktora wygladala jak na rysunkach, mial konskie kopyta dlugi ogon byl caly pookryty wlosem prawie ludzka glowe na ktorej sterczaly rogi, nic nie mowiac smial sie tylko i wirowal wkolo mamy.
trwalo to pare minut i tak jak sie nagle zaczelo tak i nagle wszystko ucichlo i zjawa zniknela , mama pobiegla szybko do drzwi domu otwarla je i wpadla z krzykiem do izby.
Opowiedziala wszystko mamie i innym domownikom, ale nikt nie chcial jej uwierzyc.
R.L
Wydarzylo sie w Leppinie 1939,
W miejscowosci gdzie mieszkala maja mama, mieszkala pewna kobieta z corka i synem w wieku 9 i 10 lat rodzenstwo nie mialo juz ojca wiec kobieta wychowywala ich sama.
Pewnego dina zmarla ta kobiata zostawiajac dzieci same, w dniu pogrzebu znajomi i sasiedzi odprowadzili zmarla na cmentarz.
Rodzenstwo stalo nad grobem i plakalo strasznie gdy nagle przed nimi pojawila sie ogromna Jasnosc rodzenstwo wznioslo oczy do Jasnosci i przestalo plakac, po pewnej chwili wzniesli rece do Jasnosci i wszyscy widzieli ze otrzymuja cos od Jasnosci ktora rozswietlila caly cmentarz.
Rodzenstwo usmiechajac sie zacisnelo piesci i opuscilo rece, po paru minutach Jasnosc zniknela i wszyscy stali w milczenu i obserwowali rodzenstwo, na pytania co dostali nie bylo zadnej odpowiedzi.
Nastepnego dnia przyjechalo gestapo i zabrali rodzenstwo do wiezienia w Greiswaldzie na przesluchanie.
Ksiadz z Lepina odwiedzil rodzenstwo dwa razy, z jego relacji rodzenstwo nie wyjawilo co dostali od swiatlosci mimo ze bylo bite i rece im przypalano gorazym zelazem, potem ksiadz pojechak jeszcze raz ich odwiedzic, ale powiedziano mu ze zastali przeniesieni do Berlina i slad po rodzenstwie zaginal, od tej pory nikt nie widzial i nie slyszal nic o rodzenstwie.
R.L
Wydarzylo sie w Thalmesing 2007
Na krotko przed otrzymaniem Zlotego Swiatla mialem niesamowite odweiedziny, pewnego wczesnego ranka gdzies okolo 4 w nogach mojego lozka pojawila sie niezwykle piekna postac kobiety. Ktora nic nie mowiac patrzyla na mnie i usmiechala sie tajemniczo,
napoczatku myslalem ze to sen i kiedy chcialem sie spowrotem pograzyc w dalszy sen ukladajac sie na poduszce uslyszalem przyjemny i powabliwy glos tylko ze Ona nie mowila to wszystko dzialo sie na zasadzie przekazywania mysli.
Podnioslem sie do pozycji siedziacej i wpatrywalem sie w postac sluchajac jej powabliwego glosu ktory mnie zachecal do nieprzyjmowania Zlotego Swiatla, przytym wabila mnie swoim pieknymi krztaltami ciala,tu musze dodac ze byla naga.
Kiedy juz doszlem do siebie stwierdzajac ze to nie sen a ta postac to nic innego jak poslanka samego Lucyfera, wypowiedzialem
In nomine patris, et filii, et spiritus sancti i rozkazalem jej isc tam z kad przyszla, w tym momecie postac zmienila sie nagle w ochydna poczware skoczyla z syczacym poglosem z ramy luzka na kaloryfer popatrzyla jeszcze przez chwile na mnie i zniknela.
W dwa tygodnie potem otrzymalem od Boga Zlote Swiatlo.
R.L

